Strategie turniejowe

Turnieje są bardzo szeroką i bogatą dziedziną pokera, a ich odmian jest bez liku i cały czas powstają nowe. Najczęściej spotykanym podziałem są jednostolikowe turnieje Sit&Go, gdzie gra toczy się do momentu, gdy przy stole zostanie zwycięzca, a nagradzane są maksymalnie 2-3 pierwsze miejsca oraz wielostolikowe turnieje, zwane MTT (Multi Table Tournaments), gdzie miejsc punktowanych jest więcej, chociaż większość puli nagród nadal rozkłada się na pierwsze 2 do 5 miejsc. MTT mają wiele odmian: można tutaj spotkać turnieje short i deep stack (w zależności od ilości żetonów startowych), turnieje freeroll, z wpisowym lub rebuy (w zależności od wpisowego oraz możliwości wkupienia do gry ponownie), turnieje zwykłe, turbo lub superturbo (w zależności od tego, jak szybko wzrastają blindy).

Na temat strategii turniejowych trwa wiele dyskusji oraz sporów, jak powinno się je rozgrywać. Tak naprawdę, nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy ze sposobów, o które toczą się dyskusje, ma swoje wady i zalety. Warto poznać wszystkie dostępne strategie, choćby po to, aby mieć możliwość wyboru takiej, która nam przynosi najlepsze korzyści. W tym artykule skupimy się na turniejach wielostolikowych. Każdy turniej dzieli się na fazy: wczesną, środkową, późną, on the bubble, in the money oraz stół finałowy. Nasza strategia powinna być dostosowana do fazy turnieju.

Faza wczesna jest najbardziej nierówną i szaloną fazą turnieju – co sekundę odpadają kolejni gracze. Ciemne są niskie, a pule graczy wysokie i nie ma jeszcze wyraźnych różni c między nimi. Dlatego gra w tej fazie powinna być bardzo zbliżona do strategii Bigstack. Na tym etapie gry, zwłaszcza w turniejach freeroll oraz z niskim wpisowym, nasza gra powinna być bardzo tight. Gramy tylko najlepsze ręce i monstery, ponieważ w grze pozostaje jeszcze dużo słabych graczy, którzy, bez obrazy, posiadają więcej szczęścia niż rozumu. Co za tym idzie dużo łatwiej jest przegrać wszystko, niż wygrać cokolwiek. Należy za wszelką cenę unikać kłopotliwych sytuacji, które mogą postawić nas pod ścianą i nigdy nie blefować. Z doświadczenia wiadomo, że zawsze znajdzie się ktoś, kto sprawdzi takie zagranie.

Zupełnie inaczej gra wygląda w środkowej fazie turnieju. Dużo osób poodpadało, więc radykalnie zmieniają się różnice w ilości żetonów pomiędzy graczami. Blindy zdążyły wzrosnąć na tyle, że średnia ilość żetonów wystarcza na ok. 30 dużych ciemnych. Swoją grę należy dostosować do wielkości swojego stacka. Nadal trzeba uważać na skomplikowane sytuacje, zwłaszcza gdy naszym przeciwnikiem jest osoba z bigstackiem. Gra powinna być rozsądna i wybiórcza. Nadal głównym celem jest utrzymanie się w turnieju, więc grę toczymy z silnymi układami kart i nie boimy się spasować.

W kolejnej fazie średni stack wystarcza już na 20BB, a różnice pomiędzy graczami z czołówki i szarego końca są już radykalne. Tą część turnieju często można określić, jako wszystko albo nic (push or fold). Silni gracze z dużymi stackami wykorzystują swoją pozycję, a słabi walczą o przetrwanie, dlatego gra w tej fazie stawia pod murem wyboru albo all-in albo pas, a większość rozdań rozwiązuje się na długo przed etapem showdownu.

On the bubble to decydujący etap w każdym turnieju. Jest to czas, kiedy w grze pozostało już niewiele osób, a kolejna osoba, która odpadnie, będzie ostatnią bez wygranej. Czyli albo dostaniemy się do miejsc płatnych, albo odpadniemy z niczym, czyli na tzw. bubble. W tym etapie gracze często są stawiani przed podjęciem trudnych decyzji i narażają się na niepotrzebne ryzyko. Jest to najgorsze, co można zrobić. Gra na tym etapie powinna być bardzo rozsądna, a czasami najlepszym rozwiązaniem jest jej przeczekanie, gdy jest się na shortstacku. Zupełnie inaczej ma się sytuacja graczy z dużą ilością żetonów. Ich gra powinna być agresywna, z wysokimi podbiciami. To dzięki ich mocnym i radykalnym zagraniom, gra przechodzi do kolejnej fazy.

In the money – etap, który każdy chce osiągnąć. Gracze, którzy dotrwają do tej fazy trochę się uspokajają. Wiedzą, że w najgorszym wypadku, zwróci im się kwota buy-inu albo nawet na tym zarobią. Zawodnicy z małą ilością żetonów zaczynają agresywną grę w myśl zasady podwoję się albo odpadnę. Osoby z bigstackiem powinny uspokoić swoją grę, ponieważ ich celem jest teraz dotrwanie do stołu finałowego. Nie mogą narażać się na niepotrzebne ryzyko, gdy do straty jest połowa, a nawet całość liczby ich żetonów. Podstawową zasadą jest teraz nie stawianie się w sytuacjach, które mogą zaszkodzić naszemu stackowi. Każdy ruch warto przemyśleć i nie działać zbyt pochopnie.

Trafienie na stół finałowy jest naprawdę dużym wydarzeniem. Powód jest prosty – w zasięgu ręki mamy naprawdę wysokie wygrane, a każde kolejne miejsce, zapewnia dużo wyższą wypłatę. O ile gra tuż przed stołem finałowym znowu jest agresywna, tak tutaj warto się uspokoić i ponownie skorzystać z gry stylem tight aggresive. Rozgrywamy tylko najmocniejsze układy, podbijając agresywnie i mocno, resztę kart pasujemy bez mrugnięcia okiem. Nie wchodzimy w ryzykowne sytuacje z liderem na stole, zwłaszcza gdy jesteśmy niewiele dalej, a na stole pozostają osoby z niskimi stackami, które cudem dotrwały do finału. Warto pamiętać, że nie musimy wyeliminować wszystkich, dobrym pomysłem jest działanie zgodnie z powiedzeniem „gdzie dwóch się bije”. Fakt, jeden z naszym przeciwników zdobywa mocne prowadzenie, ale dzięki drugiemu z nich wspinamy się w rankingu o oczko w górę, stawiając się na pozycji coraz bliższej podium.